poniedziałek, 9 marca 2015

"Zniszcz ten dziennik" odsłona 2


Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną odsłoną prac ze "Zniszcz ten dziennik". Do naszej zabawy przyłączył się Mateusz, dlatego jedna ze stron będzie jego autorstwa. Co w tym tygodniu stworzyliśmy?

Zadanie 1:
Jako pierwsze wylosowaliśmy zadanie ze strony 15.


Karolinka stwierdziła, że nie będzie po prostu kolorowała całej strony, tylko narysuje na niej kilka rzeczy. Elementy, które pojawiły się na kartce były dosyć przypadkowe, ale taka wola "artysty" ;). Oto, w jaki sposób, pracowicie, szare strony zamieniały się w wielobarwne.


Zadanie należało do tych bardzo czasochłonnych, ale efekt końcowy wynagrodził czas poświęcony na malowanie.


Zadanie 2:
Drugi do pracy przystąpił Mati. Jego zadanie znajdowało się na stronie 213. 


Zdaję sobie sprawę, że istnieją chłopcy esteci, którzy są nastawieni na efekt końcowy, jednak mi się taki nie trafił ;). Mimo wszystko Mati starał się wykonać starannie i sumiennie swoją pracę. Nie byłby sobą, gdyby na stronie nie pojawiły się elementy piłkarskie. W taki sposób podszedł do swojego zadania:


W efekcie taśmy znalazło się niewiele, ale zadanie wykonał samodzielnie od początku do końca. Nasze strony przybrały takiego wyglądu:


Zadanie 3:
Ostatnie zadanie było na początku książki.


Polegało ono na tym, aby różnymi sposobami podpisać "Zniszcz ten dziennik". My zrobiliśmy to w ten sposób:


Na tym kończę prezentację. Jutro najprawdopodobniej pojawi się wpis na temat tuszu do rzęs z Benefit Cosmetics, który znalazłam w pudełku beGlossy oraz pokażę, co dostałam do testowania. Wyniki testów pojawią się w późniejszym czasie.

sobota, 7 marca 2015

Dzień Kobiet — zamówienie z Farmony i Yves Rocher


Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet można natrafić w Internecie na różne promocje. Nie ukrywam, że i ja skusiłam się na nie i kupiłam sobie co nieco. Swoje zamówienia złożyłam w dwóch sklepach — Farmona i Yves Rocher.

W  Farmonie promocja dotyczyła produktów z serii tutti frutti. Trzy kosmetyki pielęgnacyjne spakowane w kosmetyczkę kosztowały 25 zł. Zamówienia zostały zwolnione z opłaty za przesyłkę. 


Chciałam kupić zestaw o zapachu kiwi, jednak te szybko zniknęły, dlatego wybrałam zapach riczi & rambutan. Jakie kosmetyki znalazłam w kosmetyczce? 
  • kremowy peeling myjący 250 ml
  • olejek do kąpieli 500 ml
  • masło do ciała 275 ml
Dodatkowym prezentem były próbki produktów Farmony. Dostałam ich 15.



Cały zestaw wygląda tak:



Drugie zamówienie złożyłam w Yves Rocher, w sumie ze względu na to, że poszukuję dobrych kosmetyków do włosów dla Karolinki, a w promocji otrzymałam zniżkę 40%, torbę letnią i darmową przesyłkę.



Moje zamówienie obejmowało takie produkty:
  •  delikatny szampon z wyciągiem z hamamelisu ułatwiające rozczesywanie 300 ml oraz bransoletki dla dzieci



  • woda ułatwiająca rozczesywanie włosów z wyciągiem z kwiatów lipy 200 ml


  • żel pod prysznic z drobinkami rozświetlającymi czekolada & pomarańcza 250 ml


  • kremowy żel pod prysznic fioletowy ryż z laosu 200 ml


  • 2 błyszczyki do ust: malina i morela 10 ml

  • torba letnia, gratis

Najbardziej ciekawi mnie żel Jardins du Monde, ponieważ słyszałam na jego temat dużo pozytywnych opinii. Szampon do włosów i woda ułatwiająca rozczesywanie to kosmetyki dla dzieci. Może po ich użyciu włosy Karolinki nie będą się w końcu plątały.

piątek, 6 marca 2015

"To nie książka" odsłona 2


To już drugi piątek z książką Keri Smith pt: "To nie książka". Przed nami dokumentacja kolejnych zadań, które mają na celu pobudzić naszą kreatywność.

Zadanie 1:
Polecenie ze strony 136. 


Zadanie to należało zarówno do tych łatwych, jak i trudnych. Do jego wykonania zabrała się Karolinka, a wiadomo, że w pokoju dziecięcym jest "wszystko potrzebne". A co kryje się pod tym pojęciem? — stosy potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy. Gdybyśmy chciały zrobić porządny remanent, nie wystarczyłoby nam miejsca i czasu, dlatego Karolinka wybrała kilka przedmiotów z różnych kategorii. Tak na marginesie napiszę, że zadanie to było połączeniem kreatywności i matematyki. Jej dzieło powstawało w taki oto sposób:




Ilość niektórych rzeczy zdziwiła samą zainteresowaną ;). W ostateczności ukończona praca prezentuje się w ten sposób:


Zadanie 2:
Kolejne zadanie znajdowało się na stronie 116:


Pierwsze skojarzenie — pajęczyna i właśnie ten pomysł realizowałyśmy. W trakcie pracy miałyśmy jeszcze inne pomysły na wykonanie zadania, np: sieć komputerowa czy rybacka, jednak pierwsza myśl została. Nasza praca powstawała tak:


Stwierdziłyśmy, że sama sieć, pomimo kolorów jest niepełna, dlatego dokleiłyśmy jej lokatora — pająka Rudolfa. W rezultacie otrzymałyśmy takie cudo:


Zadanie 3:
Ostatnie zadanie znajduje się na stronie 98. Jego treść ukryta jest pośród wypełniających ją liter. I tutaj mała zabawa dla Was — test na spostrzegawczość: "Jak brzmi polecenie?"  


I jak, udało się, bo nam tak. Polecenie wykonałyśmy w sposób krótki, zwięzły i na temat ;). Można by się było przyczepić do detali, jednak zadanie wykonywała Karolinka, dlatego myślę, że jak na małe dziecko wykonała je należycie.Tak wyglądała jej praca:


 A poniżej efekt końcowy:


Zadanie to kończy dzisiejszą odsłonę. Przypominam, że w poniedziałek na blogu będzie królował "Zniszcz ten dziennik".
 

czwartek, 5 marca 2015

Yasumi — Ekspresowa uszczęśliwiająca maska shakerowa



Niedawno pokazywałam zawartość walentynkowego ShinyBox, w którym znalazłam między innymi pełnowymiarowy produkt marki Yasumi. Była to ekspresowa uszczęśliwiająca maska shakerowa o zapachu czekolady. Dzisiaj testowałam ją na sobie, a efekty testu i moją opinię zamieszczam poniżej. 




Co pisze o niej producent?
Kakao, główny składnik czekolady, bogate jest w witaminy, składniki mineralne, teobrominę oraz polifenole. Nawilża i regeneruje skórę sprawiając, że staje się ona bardziej elastyczna. Działa antyoksydacyjnie i przeciwstarzeniowo, chroniąc kolagen i elastynę. Dodatkowo teobromina działa stymulująco i energetyzująco na organizm, pobudzając produkcję endorfin, tzw. "hormonów szczęścia". Maska przeznaczona do każdego rodzaju cery. Po zastosowaniu skóra jest nawilżona, zregenerowana i promienna. Maska jest przyjemna dla zmysłów, działa aromaterapeutycznie i relaksująco. Nie zawiera konserwantów. 

Na odwrocie opakowania przeczytamy, w jaki sposób przygotować kosmetyk. Producent zadbał również o wzrokowców — umieścił link do strony, na której można obejrzeć film instruktażowy. 

Moja opinia:
Swego czasu słyszałam, że jednorazowo z całej zawartości saszetki wychodzi bardzo dużo gotowego produktu. Mając to na uwadze, przygotowałam połowę porcji i rzeczywiście mogę potwierdzić, że maseczka jest bardzo wydajna. Pomimo tego, że producent dopuszcza dzielenie proszku na skali shakera mamy 60 ml i 100 ml. Tutaj z pomocą rusza najbardziej nam znana miarka zwana "na oko" ;) Do tego jeszcze należy pamiętać, żeby woda miała 20 stopni — i pojawia się kolejny problem: Jaka to woda? Odpowiedź: Jest to woda o temperaturze pokojowej ;)


Po połączeniu składników energicznie potrząsamy shakerem przez około 1 minutę. 


Po tym czasie, u mnie było to dosłownie kilkanaście sekund, być może dlatego, że nie użyłam całego opakowania, otrzymałam gęstą kremową papkę o pięknym czekoladowym zapachu. 


Spotkałam się z opiniami, że konsystencja maseczki nie jest jednolita, że wręcz robią się mało estetyczne galaretowate krupy, które nie idzie w żaden sposób zaaplikować, a jak uda się już tego dokonać, to odpadają od twarzy. Nie wiem, od czego to zależy (zbyt ciepła lub za zimna woda, mało energiczne wstrząsanie shakerem, rodzaj maseczki); u mnie składniki połączyły się ładnie i nie miałam problemu z nałożeniem produktu na twarz.  


Po 10 minutach nie miałam problemu, żeby maseczkę ściągnąć z twarzy i dekoltu — a i takie opinie słyszałam. Czy zauważyłam natychmiastowy efekt i zostałam ekspresowo uszczęśliwiona? — Raczej nie. Przede wszystkim nie wierzę produktom, które są do wszystkiego albo dla wszystkich. Maseczka ta polecana jest do każdego rodzaju cery, ale wiadomo przecież, że każdy rodzaj potrzebuje innej pielęgnacji i innych składników.10 minut relaksu z produktem Yasumi sprawiło, że faktycznie dzięki pięknemu zapachowi zmysły zostały pobudzone, ale jeśli chodzi o mnie, to na tym działanie maseczki skończyło się. Moja cera nie stała się jakoś specjalnie nawilżona i zregenerowana. Stosowałam maseczki tańsze, po których te efekty były widoczne. Być może spowodowane to było tym, że zużyłam tylko połowę opakowania, a opisany przez producenta efekt uzyskujemy po jednorazowej aplikacji całego kosmetyku. Maseczka nie zrobiła mi żadnej krzywdy, nie uczuliła mnie, dlatego całkowicie jej nie przekreślam. Możliwe, że są osoby, które ją stosowały i są zadowolone z jej efektów, dla mnie ma ona neutralne działanie.

Czy kupię go ponownie? 
Raczej nie. Uważam, że cena tego produktu (20 zł za zestaw) w przełożeniu do efektu, który uzyskałam jest zbyt wygórowana. Możliwe, że po aplikacji pozostałej części maseczki uzyskam efekt "wow" i zmienię zdanie, ale raczej jest to nierealne.

wtorek, 3 marca 2015

Joanna Naturia — Peeling myjący


Peeling myjący z Joanny to produkt, z którym chyba większość miała do czynienia. Jego cena waha się w granicach 3-6 zł za 100 ml. Można go kupić w siedmiu wersjach zapachowych: truskawka, porzeczka, grapefruit, gruszka, żurawina, kiwi i pomarańcza.

W mojej łazience królują dwa zapachy: truskawka i porzeczka.


Jak ten produkt opisuje producent?

Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt owocowy oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.

Co nam gwarantuje?

 Wspaniałe rezultaty: 
  • oczyszczona i odświeżona skóra
  • gładsza i milsza w dotyku
  • przyjemnie pachnąca



Moja opinia:

Mała, poręczna buteleczka, nie wyślizguje się z rąk, nie zajmuje dużo miejsca na półce. Przezroczyste opakowanie pozwala kontrolować ilość pozostałego w nim produktu. Dzięki zamknięciu na zatrzask nie ma problemu podczas otwierania. Z tego co zauważyłam, to plastikowy zatrzask jest słabej jakości i obawiam się, że nie dotrwa w nienaruszonym stanie do ostatniej kropli peelingu. Na buteleczkach znajdują się naklejki dojrzałych, kuszących owoców.

Peeling, a raczej żel peelingujący jest gęsty, ma bardzo intensywny zapach musu owocowego i piękny kolor. Dzięki temu kąpiel staje się prawdziwym relaksem. Czarne dość duże grudki szorujące sprawiają wrażenie pestek owocowych.


Peeling nie należy do mocnych zdzieraków, jednak stosując go systematycznie można zauważyć efekt wygładzenia. Na pewno będzie odpowiedni dla osób, które mają wrażliwą skórę i poszukują kosmetyków delikatnych, które nie będą jej dodatkowo podrażniać. Peeling myje skórę i pozostawia na niej subtelny owocowy zapach. Produkt ten jest średnio wydajny — żeby zaczął się pienić musimy wycisnąć sporą ilość. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie wysusza skóry i po kąpieli nie muszę ratować się olbrzymimi ilościami balsamów nawilżających. 

Moim faworytem jest zdecydowanie peeling truskawkowy, ale tylko z tego względu, że truskawki smakują mi bardziej niż porzeczki ;). Wersja porzeczkowa ma kwaskowaty zapach, a jej kolor jest zwodniczy. Gdy zobaczyłam go na półce sklepowej byłam przekonana, że jest to peeling jagodowy. W przeciwieństwie do porzeczek peeling truskawkowy ma bardzo słodki zapach. 

Czy kupię go ponownie?

Zdecydowanie tak. Przede wszystkim ze względu na piękny zapach i intensywny kolor oraz dlatego, że nie przesusza mi skóry.       

poniedziałek, 2 marca 2015

"Zniszcz ten dziennik" odsłona 1



Dzisiejszy poniedziałkowy dzień należy do Keri Smith i jej książki "Zniszcz ten dziennik". Razem z Karolinką wykonałyśmy trzy zadania, z czego udokumentowałyśmy dwa, a jedno ozdobiłyśmy.

Zadanie 1:
Jest to polecenie ze strony 1. 


Najpierw stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać kolejnych etapów wykonywania zadania ani efektu końcowego, gdyż polegało ono na ponumerowaniu stron. Później doszłam do wniosku, że dobrze byłoby w jakiś sposób przyozdobić te strony. Chwilę pomyślałyśmy, dodałyśmy trochę kolorów i wyszło nam takie cudo.   



Zadanie 2:
Wylosowałyśmy stronę 62.


To małe arcydzieło stworzyła Karolinka. Jej był pomysł i wykonanie. Poszczególne etapy dodawania barw i wzorów tej pustej stronie wyglądały następująco:


Muszę przyznać, że ukończona strona jest bardzo wesoła i kolorowa, a nie szara i smutna, jak na początku zadania.


 Zadanie 3:
Trzecie zadania znajdowało się na stronie 195.


Wylosowane polecenie bardzo mnie rozbawiło. Pomysłów na wykonanie tego zadania miałyśmy mnóstwo (od wyrwania strony i wrzucenia jej do Sanu niczym Marzanny, przez zrobienie z niej okrętu i wysłanie go w podróż dookoła wanny, aż po bardziej przyziemne prace ręczne). Stwierdziłyśmy jednak, że nie będziemy niszczyły książki w sposób dosłowny, dlatego w ruch poszły kredki, za pomocą których zamieniłyśmy nasze strony w jeden wielki akwen. A oto, jak powstawał nasz rysunek:


Tak wygląda ukończona praca. Może nie jest najpiękniejsza, ale naszego pomysłu, a o to przecież w tej książce chodzi ;)


 Następne spotkanie z Keri Smith w piątek.
 

beGlossy


Dzisiaj zapowiedziany post na temat zawartości pudełka beGlossy. Są one sprzedawane w subskrypcji. Ja kupiłam pojedyncze pudełko, z tego względu, że jest to limitowana edycja walentynkowa, które w swoim wnętrzu kryje najlepsze kosmetyki 2014 roku. Oczywiście pojęcie "najlepsze" oznacza tutaj produkty, które wygrały w rankingu przeprowadzonym przez beGlossy. Piękne czerwone pudełko z sercem poza kosmetykami zawierało słodki upominek w postaci czekoladki Lindor zapakowanej również w czerwone pudełeczko.

Tak wyglądało pudełeczko:

 

W ten sposób zostały zabezpieczone kosmetyki:


A tak się prezentowały :


Do kosmetyków była dołączona, analogicznie jak w przypadku Shiny Box, kartka z informacjami na temat poszczególnych produktów. Przejdźmy do konkretów.

1. Benefit Cosmetics — they`re Real! mascara 3 g



Jest to próbka tuszu do rzęs. Ultra czarna maskara, która wydłuża, podkręca i pogrubia oraz podnosi i rozdziela rzęsy, zapewniając efekt nie do uwierzenia! Produkt pełnowymiarowy  ma pojemność 8,5 g i kosztuje 119 zł.

2. Benefit Cosmetics — it`s potent! eye cream 3 g 



Jest to próbka rozświetlającego kremu pod oczy, który likwiduje cienie  pod oczami i fantastycznie nawilża. Jest odpowiedni do każdego rodzaju skóry. Produkt pełnowymiarowy ma 14 g i kosztuje 129 zł.

3. Bandi — krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami 30 ml



Jest to próbka kremu, który odświeża skórę, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, redukuje wydzielanie sebum i usuwa oznaki zmęczenia. Produkt pełnowymiarowy ma 50 ml i kosztuje 69 zł.

4. Sanase — Chocolaterapia 75 ml



Jest to produkt pełnowymiarowy. Enzymatyczny peeling dotleniający, który dostarcza skórze tlen oraz nadaje jej gładkość i miękkość. Oczyszcza skórę, usuwając nadmiar sebum. Cena kosmetyku to 34 zł.
 
5. Vaseline — Balsam do ciała intensive care 200 ml



Jest to produkt pełnowymiarowy. Balsam skutecznie nawilża, a efekt pięknej i zdrowo wyglądającej skóry utrzymuje się do 3 tygodni po zakończeniu stosowania produktu. Kosztuje 14,49 zł.

Za boxa zapłaciłam 59 zł. Czy warto? Nie wiem. Do tej pory nie stosowałam kosmetyków, które otrzymałam w pudełku, nie słyszałam nawet o tych markach. Znam jedynie Vaseline. Na pewno, gdyby nie beGlossy, nie miałabym okazji ich wypróbować, nie mówiąc już o kupnie części z nich — po prostu szkoda byłoby mi wydać tyle pieniędzy na coś, co może okazać się niekorzystne dla mojej skóry.  




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...